EMS w Polsce: dlaczego elektryczna stymulacja mięśni podbija rynek fitness

EMS w Polsce: dlaczego elektryczna stymulacja mięśni podbija rynek fitness

EMSDane rynkowe
EloByku Team
EloByku Team··10 min

W 2015 roku w Polsce działały dosłownie pojedyncze studia oferujące treningi EMS. Dziś liczba ta przekroczyła 600 placówek, a prognozy na 2027 rok mówią o ponad 1 000 aktywnych punktów. To wzrost, który trudno ignorować — zarówno dla inwestorów, jak i dla właścicieli istniejących klubów fitness.

Elektryczna stymulacja mięśni — w skrócie EMS (od ang. electrical muscle stimulation) — to technologia, która przez dekady była zarezerwowana dla fizjoterapeutów i elit sportu wyczynowego. Przełom nastąpił, gdy producenci sprzętu zaczęli oferować lżejsze, bezprzewodowe garnitury przystosowane do treningu fitnessowego. Polska trafiła na tę falę stosunkowo późno, ale nadrabia dystans wyjątkowo szybko.

Liczby, które mówią same za siebie

Według danych zebranych przez Polskie Stowarzyszenie Fitness oraz raportów branżowych z lat 2024-2025, polski rynek EMS rośnie w tempie 25-30% rocznie. Dla porównania — cały rynek fitness w Polsce rośnie w tempie około 8-10% rocznie. EMS rośnie więc trzy razy szybciej niż branża, w której funkcjonuje.

Kilka kluczowych danych z rynku polskiego:

  • Szacowana łączna wartość rynku EMS w Polsce w 2025 roku: 380-420 mln PLN
  • Liczba aktywnych studiów EMS: ponad 600 (stan na koniec 2025)
  • Średnia cena sesji EMS: 100-180 PLN (45 minut)
  • Średnia miesięczna liczba sesji na klienta: 4-6
  • Prognozowana liczba studiów w 2027 roku: 1 000-1 200
Jedno studio EMS obsługuje średnio 80-120 aktywnych klientów miesięcznie przy zaledwie 2-3 stanowiskach treningowych. Tradycyjny klub fitness potrzebuje kilkakrotnie większej powierzchni i personelu, aby osiągnąć porównywalny przychód.

Polska na tle Europy Zachodniej

EMS nie jest fenomenem wyłącznie polskim. Niemcy są absolutnym liderem europejskim — tamtejszy rynek liczy ponad 3 000 studiów i jest wart szacunkowo 1,2 mld EUR rocznie. Austria i Szwajcaria rozwijały ten sektor już od połowy poprzedniej dekady. Polska weszła na tę ścieżkę z opóźnieniem wynoszącym około 5-7 lat.

Co to oznacza w praktyce? Wskaźnik penetracji — czyli liczba studiów EMS na milion mieszkańców — wygląda następująco:

  • Niemcy: ok. 36 studiów / mln mieszkańców
  • Austria: ok. 28 studiów / mln mieszkańców
  • Polska: ok. 16 studiów / mln mieszkańców
  • Czechy: ok. 9 studiów / mln mieszkańców
  • Rumunia: ok. 4 studia / mln mieszkańców

Jeśli Polska dojdzie do poziomu austriackiego — co przy obecnym tempie wzrostu może nastąpić w ciągu 4-6 lat — rynek będzie liczył ponad 1 000 studiów. To scenariusz bazowy, nie optymistyczny.

Kto korzysta z EMS w Polsce? Profil demograficzny klientów

Dane z polskich studiów EMS pokazują wyraźny profil dominującego klienta. To osoba w wieku 30-50 lat, aktywna zawodowo, z dochodem miesięcznym powyżej 7 000 PLN netto. Kobiety stanowią około 62% wszystkich klientów, mężczyźni 38% — choć ten ostatni odsetek rośnie, szczególnie w segmencie treningu wydolnościowego i sportowego.

Charakterystyka klientów EMS różni się istotnie od klientów tradycyjnych siłowni. Kluczowe różnice:

  • Czas: klienci EMS cenią sobie efektywność — 20-minutowa sesja zamiast 60-90 minut na siłowni
  • Indywidualizacja: 1-na-1 z trenerem, co odpowiada osobom, które nie czują się komfortowo na dużych salach
  • Wyniki: badania pokazują 30-40% wyższe zaangażowanie mięśni w porównaniu z klasycznym treningiem siłowym
  • Rehabilitacja: znaczna część klientów to osoby z problemami ortopedycznymi, szukające bezpiecznej alternatywy dla obciążeń zewnętrznych

Warto odnotować rosnące zainteresowanie EMS wśród mężczyzn po 40. roku życia, którzy szukają treningu utrzymującego masę mięśniową bez ryzyka kontuzji. To segment, który w Niemczech stanowi już 45% bazy klientów w studiach nastawionych na trening sportowy.

Gęstość studiów: gdzie są białe plamy na mapie?

Jak każdy nowy rynek, EMS w Polsce koncentruje się na dużych aglomeracjach. Warszawa ma dziś ponad 120 studiów, Kraków — około 55, Wrocław — 45, Trójmiasto — 40. Razem te cztery rynki skupiają około 43% wszystkich polskich placówek.

Analiza gęstości wskazuje jednak, że nasycenie w największych miastach zaczyna rosnąć. Białe plamy na mapie to dziś:

  • Miasta 100 000-300 000 mieszkańców: Rzeszów, Bydgoszcz, Lublin, Białystok — po 3-8 studiów, znacznie poniżej potencjału
  • Zamożne przedmieścia i obszary podmiejskie dużych metropolii — wysokie dochody, brak oferty lokalnej
  • Miejscowości turystyczne z ruchem sezonowym — potencjał dla modelu hybrydowego

Doświadczenia z rynku niemieckiego wskazują, że nadmierne nasycenie w centrach miast prowadzi do przenoszenia popytu na peryferia, a nie do jego zaniku. Klienci EMS są na tyle lojalnym segmentem, że wolą dojechać 15 minut do dobrego studia w dzielnicy mieszkaniowej niż zmienić formę aktywności.

Dlaczego polskie fitness sięga po EMS: analiza motywów

Właściciele klubów fitness i przedsiębiorcy spoza branży, którzy wchodzą na rynek EMS, wskazują zazwyczaj trzy główne powody swojej decyzji.

  1. Niski próg wejścia powierzchniowego: studio EMS potrzebuje 30-60 m², podczas gdy tradycyjna siłownia wymaga minimum 200-300 m².
  2. Wysoka marżowość: przy dobrym wypełnieniu grafiku jedno stanowisko EMS generuje 15 000-25 000 PLN miesięcznego przychodu brutto.
  3. Lojalność klientów: średni wskaźnik retencji w polskich studiach EMS wynosi 68-74%, znacznie powyżej średniej dla tradycyjnych siłowni (45-55%).

Do tej listy należy dodać czynnik makroekonomiczny: rosnące zamożność klasy średniej i rosnące wydatki na zdrowie. Polacy wydają dziś na zdrowie i wellness około 8-9% swoich dochodów — to nadal mniej niż Niemcy (12-13%), ale wyraźnie więcej niż dekadę temu (5-6%). EMS idealnie wpisuje się w ten trend: to usługa, którą odczuwasz, mierzysz i która daje efekty widoczne w ciągu 8-12 sesji.

Podsumowanie

Polski rynek EMS jest w fazie intensywnego wzrostu, ale nie doszedł jeszcze do nasycenia. Dane porównawcze z Europą Zachodnią wskazują, że przed branżą jest co najmniej 5-7 lat dynamicznego rozwoju. Dla właścicieli studiów oznacza to zarówno szansę, jak i wyzwanie.

Szansę, bo popyt jest realny i rośnie. Wyzwanie, bo rosnąca liczba studiów oznacza rosnącą konkurencję — i zwycięzcy będą wyróżniali się nie samym sprzętem, ale jakością obsługi, retencją klientów i umiejętnością zarządzania biznesem. Te elementy stają się dziś ważniejsze niż samo posiadanie garnituru EMS.

Prowadzisz studio EMS? Zobacz oprogramowanie dla studia EMS od EloByku — grafik pod sloty urządzeń, pakiety sesji i rozliczenia trenerów w jednym systemie.

Udostępnij

Prowadzisz studio EMS?

Grafik 1:1, pakiety wejść i przypomnienia o treningach bez ręcznej roboty.

Zobacz EloByku dla studiów EMS